Jonathan Carroll – cytaty z książek, które przeczytałem

Jonathan Carroll cytaty

Jonathan Carroll – cytaty z książek | Fot. Mateusz Kudła

Jonathan Carroll – cytaty z książek, które czytałem. Czasem dziwne, czasem dające do myślenia, a czasem po prostu zabawne. Zdarza się, że jakieś zdanie zwyczajnie mi się spodobało i chciałem mieć je w swoich notatkach.

Nie da się ukryć, że Carroll napisał kilka zadziwiających i niesamowicie wciągających książek. Nie wszystkie mi się spodobały, ale zwykle udało mi się z nich wyłuskać coś na tyle interesującego, że zawsze chcę mieć to pod ręką.

Jonathan Carroll – cytaty

Zamieszczone poniżej cytaty ułożone zostały w kolejności, w jakiej czytałem poszczególne teksty Jonathana Carrolla. Mam jeszcze kilka tytułów w planach, więc prawdopodobnie coś tutaj się jeszcze pojawi.

Kraina Chichów

***

W lutym – miesiącu, w którym zawsze z przyjemnością myślę o samobójstwie.

***

Próbowałem przebić ją wzrokiem przez dżinsową spódnicę aż po samo dno duszy, gdziekolwiek ją miała.

***

Tytuł brzmiał: Nocne wyścigi w głąb Anny.

***

Obserwowałem jego oczy, myśląc, że są za małe, żeby pomieścić całe życie, które się za nimi kryło.

***

Wyobraziłem sobie małą Saxony Gardner siedzącą sztywno w szpitalnym łóżku, z dziecinnymi nóżkami obandażowanymi od góry do dołu. Był to obrazek tak smutny i wzruszający, że aż się uśmiechnąłem. Gdybym ja miał takie dziecko, kupiłbym mu taką masę zabawek i książek, że by się pod nimi udusiło.

***

Czytanie książki jest, przynajmniej dla mnie, jak podróż po świecie drugiego człowieka. Jeżeli książka jest dobra, czytelnik czuje się w niej jak u siebie, a jednocześnie intryguje go, co mu się tam przydarzy, co znajdzie za następnym zakrętem. A jeżeli książka jest marna, przypomina przeprawę przez Secaucus w New Jersey: cała okolica cuchnie i człowiek żałuje, że w nią w ogóle zabrnął, ale skoro już tak się stało, zamyka okna i oddycha ustami, żeby jakoś dotrwać do końca.

***

Pokręciłem głową tak zdecydowanie, że o mało mi nie odpadła.

***

Wszyscy wpatrywali się w obiektyw: jedni z kretyńskim uśmiechem, inni z tragicznym grymasem "żona - mi - się - utopiła". Żadnych pośrednich wyrazów twarzy, które tak często widuje się na fotografiach współczesnych.

***

Trzymałem w dłoniach jej piersi. Sam nie wiedziałem, czy chcę ją zranić, czy zajeździć na śmierć, czy wiać gdzie pieprz rośnie, czy co.

***

Nie miałem ochoty na dalszą rozmowę z Anną. Miałem ochotę zasnąć na dnie oceanu.

Na pastwę aniołów

***

Śmierć jest podobna do złodzieja torebek, kurewsko podobna. Okrada cię ze wszystkiego, by potem z łaski oddać co nieco, budząc w tobie jednocześnie zdumienie i nadzieję. Jeżeli chodzi o kradzież mojego portfela, niech go sobie zabierze od razu, bez zamieniania mego życia w piekło. Niech mi nie oddaje starych kart kredytowych ani prawa jazdy, które już uznałem za stracone. Przeczytałem jakiś artykuł w gazecie mówiący o pewnym lekarzu z Osaki, który twierdzi, iż odkrył środek przeciwko białaczce, jest to substancja otrzymywana z pestek śliwek... Nie chcę więcej żadnej nadziei. Nie chcę uwierzyć, że gdzieś na świecie jest lekarstwo albo metoda czy guru, który potrafiłby wyzwolić mnie od lęku. Ja po prostu chciałbym nauczyć się umierać! Spojrzała na mnie z dezaprobatą.

***

Czy nauczyć się umierać znaczy to samo, co nauczyć się przestać żyć?

***

To, co mówisz, jest tak przygnębiające, że aż zgłodniałam. Idę do kuchni zrobić coś do jedzenia.

***

Lekarz mówił powoli i z takim pompatycznym namaszczeniem, jakby każde słowo rzeźbił z kamiennego bloku.

– Zaniepokoiły nas wyniki pańskich badań, panie Leonard.

– Przecież to tylko siniak, który nie znika.

– Niestety, to dużo więcej.

Pragnąłem przestać widzieć i słyszeć, ale strach nie pozwolił mi na to. Jak niezwykle szybko pojmujemy najgorsze! Wielu prostszych rzeczy nie chwytamy – zadań z algebry, kierunków podróży, momentu, w którym przemija miłość. Ale słyszymy nagle "to dużo więcej" i nasza zdolność rozumienia wzrasta gwałtownie o setki czy tysiące razy. Nawet więcej. Jedyną możliwą reakcją na owe słowa jest wzięcie szybkiego, desperackiego wręcz oddechu i pytanie: "Co pan ma na myśli?"
A lekarz wyjaśnia; jeszcze wolniej, jeżeli to w ogóle możliwe. I to jest twoja pierwsza lekcja umierania.

***

Życie jest uporczywym mocowaniem się z siłami, których nie pojmujemy. Może, jeżeli zwyciężymy, przeciwnik pobłogosławi nas?

***

Jeżeli życie jest sprawiedliwe, co dobrego uczyniłam komukolwiek, oprócz siebie samej? Co dobrego w ogóle kiedykolwiek zrobiłam, poza ofiarowaniem ludziom kilku ulotnych godzin rozrywki i odesłaniem ich zaraz potem na powrót do ich życia – ani lepszych, ani mądrzejszych, ani spokojniejszych? Nie mam dzieci, nikogo nie kocham. Pieniędzy posiadam więcej, niż wypada, ale ciągle się obawiam, czy mi ich wystarczy do końca życia. Ale jakiego życia? Nie wiem nawet, czy w ogóle kiedykolwiek kogoś kochałam – i już samo to budzi przerażenie w tym worku gówna, jakim jestem. Czytam książki, chodzę z psem na spacery i pracuję w szpitalu, gdzie dzieci toczą walkę, której ja z pewnością bym nie podołała; żyję z dnia na dzień.

***

Obawiam się zatelefonować do Ciebie i zrobię to tylko pod warunkiem, że oczyścisz przede mną pole. Odkąd wysłałem Ci zdjęcia, noszę na głowie stalowy hełm na wypadek ataku jądrowego z Twojej strony. Ciekaw jestem, biorąc pod uwagę skalę od jeden do dziesięciu, jak bardzo jesteś na mnie zła. Jak zdobyłaś numer mojego telefonu? Czy istnieje życie na innych planetach? W wolnej chwili odpowiedz na wszystkie lub chociaż na jedno z tych pytań.

***

Żyj każdego dnia tak, jakby twoje włosy stały w płomieniu.

***

Drugiego dnia pobytu w Wiedniu wskrzeszałem umarłych.

***

Są dwa rodzaje ludzi biegłych w przewidywaniu niebezpieczeństwa: ci, co nauczyli się czegoś na własnych błędach, oraz mędrcy, którzy wiele uczą się na błędach innych. [cytat z: Baltasar Gracián]

***

Co mi pozostało? Czego jeszcze musiałam doświadczyć, żeby się przekonać, że życie to nie tylko babranie się w gównie.

Śpiąc w płomieniu

***

Dlaczego się nam nie ułożyło? Może dlatego, że małżeństwo może być tak cudowne, jak tylko to można sobie wyobrazić, ale równocześnie jest też pokrętną i trudną do utrzymania instytucją. W pewnym sensie małżeństwo przypomina solidny, złoty zegarek, dziedziczony od pokoleń, jaki się dostaje od ojca z okazji ukończenia szkoły. Patrzy się na niego i się go po prostu ma, ale można też mieć zwyczajny, kupiony za dwadzieścia dolarów zegarek kwarcowy, zrobiony z gumy i plastiku, który nie wymaga ani czyszczenia, ani przechowywania w specjalny sposób, a przecież chodzi rewelacyjnie.

Taką złotą piękność codziennie trzeba nakręcać, regulować, a raz po raz zanosić do zegarmistrza, żeby przeczyścił mechanizm… Taki piękny zegarek to oczywiście rzadkość, ale przecież gumowy i tak chodzi lepiej, nie wymagając przy tym żadnego zachodu. Kłopot z zegarkiem dwudziestodolarowym polega na tym, że pewnego dnia po prostu przestaje działać. Można go wówczas tylko wyrzucić i kupić nowy.

***

Miał szaroburą sierść typu pieprz z solą, w odcieniu zeszłotygodniowego śniegu.

***

– Kochanek doskonały? Czy tak mają się sprawy miedzy tobą a Nicholasem?

– Nie, o nie. Nic z tych rzeczy. Nigdy nawet nie dotknęliśmy się. Coś mi chodzi po głowie, że pewnie tak właśnie by było, gdybyśmy byli razem, ale żadne z nas nie uczyniło dotąd najmniejszego ruchu w tym kierunku. Zdaje się, że oboje marzymy wprost o sobie, ale absolutnie nie chcemy pójść o krok dalej. Poza marzenia, wiesz? Byłoby okropnie głupio, gdybyśmy spróbowali naprawdę i nie byłoby to równie doskonałe jak marzenia.

Spojrzała ze smutkiem na swoje dłonie. – Uwielbiam wręcz to powiedzenie, że z kimś "można konie kraść". Myślisz, że w ogóle można kogoś takiego znaleźć?

– Ktoś taki jest jak kometa Halleya.

– Kometa Halleya? Jak to?

– Kometa pojawia się w pobliżu Ziemi mniej więcej co siedemdziesiąt pięć lat czy ileś tam. Żeby ją zobaczyć, trzeba mieć nie tylko wielki teleskop, ale jeszcze trzeba w odpowiedniej chwili znaleźć się w odpowiednim miejscu.

– I myślisz, że tak właśnie jest z miłością?

– Tak. Tak właśnie jest z oryginalną, dwudziestoczterokaratową miłością. Łatwo jest znaleźć składniki miłości, ale wszystko zależy od tego, jak się je miesza. Potrzeba ogromnej pracy. – Liczyłem na palcach i wymieniałem poszczególne punkty. – Po pierwsze, trzeba umieć rozumieć i akceptować. Potem trzeba być najlepszym przyjacielem. Zawsze. Trzeba pracować nad pokonywaniem tego, czego w tobie nie lubi druga strona. Potrzeba wielkiego serca, mimo że tak łatwo jest po prostu być małym człowiekiem w tak wielu sytuacjach… czasami iskra zapalająca miłość jest z ludźmi od początku. Ale wielu ludzi tę iskrę mylnie bierze za płomień, który – jak uważają – będzie trwał wiecznie. To dlatego tak wiele ognia i żaru serc ludzkich po prostu się wypala i w końcu gaśnie. Nad prawdziwą miłością trzeba pracować diabelnie ciężko.

***

– Gadam przez cały czas jak najęta...

– Mnie to cieszy.

– Nie wiem, czy to dobrze, czy źle. Zazwyczaj potrzebuję znacznie więcej czasu, by w ten sposób rozmawiać z mężczyzną, jak dziś rozmawiam z tobą. Dotyczy to szczególnie mężczyzn dopiero co poznanych. Ale może my się znamy znacznie dłużej, co? Kiedyś pewien mężczyzna podszedł do mnie i powiedział: "Czy nie była pani moją żoną w poprzednim wcieleniu?" To był najlepszy sposób na podrywanie, o jakim kiedykolwiek słyszałam.

***

Eva poczeka chwilę, aż jej mąż nie zaśnie w płomieniach.

***

Świat jest miejscem cudów, ale samemu jest się największym cudem [...]. Cuda nie zawsze muszą mieć przyczyny i nie zawsze można na nie znaleźć odpowiedzi. Albo raczej, nawet jeśli można, to okazuje się, że niekoniecznie chcemy te odpowiedzi znać.

***

– Mogę pana nauczyć latać. To będzie pierwszy krok.

– Co pan ma na myśli, mówiąc latać? Tak naprawdę latać, jak ptak?

Prawie usłyszałem, jak się śmieje.

– Ptaki nie latają, proszę pana. One żyją. Do sposobu ich życia należy między innymi podróżowanie, przy czym przenoszą się z miejsca na miejsce ponad ziemią. Ale jeżeli zapyta pan ptaka, jak się lata, ośmieszy się pan. To tak, jakby zapytał pan kogoś, jak się chodzi. Przecież to proste: stawia się najpierw jedną nogę, potem drugą i tak dalej. Oczywiście jest to mechanika chodzenia. Ale czym jest chodzenie? Jak się utrzymuje równowagę, jadąc dwukołowym rowerem? Po prostu się ją utrzymuje. Trzeba tylko odnaleźć właściwy sposób. Mogę pana nauczyć, jak to w sobie odnajdywać.

***

Wyprostowałem się szybko i usiłowałem nadać swej twarzy jakiś wyraz, kiedy otwarły się drzwi. Przez głowę przeszła mi maksyma zen, którą kiedyś gdzieś przeczytałem: "Pokaż mi swoją prawdziwą twarz. Twarz, którą miałeś, zanim przyszli na świat twoi rodzice".

***

[...] wiesz wszystko o wszystkich. Wszyscy wiemy. Byłeś zaskoczony tym, że mogłeś wrócić do tego dnia w moim życiu? Nie powinieneś być tak zaskoczony. Łatwo się nauczyć tej sztuczki. Tym razem popchnąłem cię trochę, żeby ci ułatwić zadanie, ale wkrótce będziesz w stanie zrobić to sam, kiedykolwiek zechcesz. Ale nie będziesz z tej umiejętności korzystał. Wiesz dlaczego? Bo nie będziesz chciał. Nie będziesz chciał wracać do różnych momentów nawet w swoim własnym życiu. Mam nadzieję, że do tego czasu będziesz chciał wiedzieć, jak żyć bez popełniania głupich błędów. Czytasz czasami kryminały? Tak? Z tymi książkami jest tak samo. Głupiec przeczyta z dziesięć stron i potem zerknie na koniec książki, żeby zobaczyć, czy to kamerdyner zabił. Ale po co rujnować cały proces? Cała radość polega na tym, żeby domyśleć się samemu. Jeśli zgadniesz i na końcu okazuje się, że miałeś rację, satysfakcja jest znacznie większa, a ty nie czujesz się oszustem.

– Dlaczego miałbym chcieć dowiedzieć się czegoś o tym czymś we mnie, jeśli nie będę chciał z tej wiedzy korzystać?

– Żeby zdobyć siłę i nauczyć się dyscypliny! Tylko słabi, beznadziejni ludzie uczą się karate, żeby móc kogoś uderzyć. Czy nigdy nie oglądasz Kung Fu? To jeden z moich ulubionych programów. Pamiętasz, mówiłem ci, że chcę cię nauczyć latać? Więc owszem, chcę, ale nigdy nie będziesz latać. Nigdy nie będziesz chciał, jeśli dobrze cię nauczę. Satysfakcja polega na tym, że wiesz, jak się lata.

***

[...] mamy w sobie coś, co pozwala uratować każdego, tylko trzeba się wsłuchać w siebie. Bóg daje nam właściwy komplet części modelu do składania, ale bez instrukcji obsługi. To my musimy dojść do tego, co się z czym łączy. Jednak większości ludzi się to nie udaje. Sklejają wszystkie części razem szybko, bez zastanowienia, ponieważ są próżniakami. Nie chce im się ciężko pracować i próbować stworzyć coś pięknego albo coś, co może być naprawdę ważne. Chodzi im tylko o "ładny" model, w którym mogą żyć. Czasami jednak, kiedy jest się do tego zmuszonym albo przerażonym, tak jak ja byłem przerażony wtedy, kiedy się spotkaliśmy, nie ma innego wyjścia: trzeba złożyć swój model lepiej.

***

Nikt z nas nigdy nie wpadnie na wszystkie właściwe kombinacje. Można się o nich czegoś nauczyć, ale nie… Hej! Patrz na tę dziewczynę. Na tę z kanapką w ręku, obok czarnego samochodu combi. Poznajesz ją? To twoja ruda kobietka z Rosji. Ta, którą zabiłeś. Dzisiaj dobrze się bawi na plaży ze swoim chłopakiem. Nawet nie przeczuwa, że mężczyzna, który ją zamordował kilka wcieleń temu, przejeżdża sobie obok samochodem. Niewiarygodne! Czy wiesz, jak ważne jest to, żeby sobie z tego zdać sprawę? Mój Boże, ileż by jej to pomogło, gdyby podeszła do ciebie i zadała kilka właściwie postawionych pytań. Łatwiej przeszłaby przez życie. Ale ona nie podejdzie. Jest tak leniwa, że gdybyś do niej podszedł sam i powiedział "cześć", nie domyśliłaby się niczego. Może poczułaby się nieswojo albo zwróciłaby na ciebie szczególną uwagę, ale nie miałaby pojęcia, dlaczego tak jest. To śmieszne uczucie nawet by jej nie zainteresowało. Biedna dziewczyna ma przed sobą jeszcze całe mnóstwo problemów, których z łatwością mogłaby uniknąć, gdyby zechciała troszeczkę spróbować zrozumieć, jak właściwie żyć. Nie: łatwo, ale: właściwie. Ale nie. Jest szczęśliwa, łażąc po plaży w Kalifornii z chłopakiem trzymającym rękę na jej pupie.

***

Nie zamierzam ciebie uczyć tylko dlatego, że jestem miłym facetem. W moich uczniach też musi być coś ważnego dla mnie. Wiem to i owo, oczywiście, ale ja też mam przed sobą długą drogę… Patrz! Patrz, jaką ta ruda ma figurę! Uwielbiam takie przejażdżki. Można się napatrzyć do woli na piękne dziewczyny, żeby potem przez trzy tygodnie chodzić jak pijany!

***

Jedyną rzeczą, którą naprawdę możemy poznać, są nasze doświadczenia i to, co już przeżyliśmy. I wtedy musimy to zgłębiać jak szaleni.

Muzeum psów

***

Venasque zwykł był mawiać, że w głębi duszy zdajemy sobie sprawę z własnej głupoty, a poświęcamy zbyt wiele czasu albo na ukrywanie tego, albo na udowadnianie, głównie sobie, że tak nie jest. Dlaczego właściwie ludzie tak bardzo lubią drogie trumny i pogrzeby? Usiłujemy robić dobre wrażenie aż po grób.

***

Jej długie, brunatne dłonie spoczywały z gracją na kierownicy. Obdarzyła mnie uśmiechem, w którym czaił się mord.

***

Miałem sławę, pieniądze na kilogramy, zlecenia na projekty, jakie tylko zapragnąłem. Bronze Sydney (ekonomiczny mózg) i ja pracowaliśmy bardzo ciężko, ale uwielbialiśmy to uczucie życiowego cwału. A kiedy szliśmy nocą do łóżka, byliśmy tak naładowani, że często pieprzyliśmy się godzinami tylko po to, żeby uziemić jakąś część elektryczności, niepokoju, podniecenia, oczekiwań... które nawarstwiały się w nas obojgu przez cały dzień.

***

I wówczas zdałem sobie sprawę, że świat moich marzeń był równie pełen wspomnień jak moje realne życie, a więc był bytem realnym, bogatszym, głębszym, pełnym epizodów, a w wielu różnych szczegółach bardziej dokładnym; faktycznie trudno mi było zlokalizować wspomnienia w jednym albo drugim świecie. Były przewspaniałe, skomplikowane i tworzyły mi podwójne życie, dwukrotnie większe i dwukrotnie dłuższe niż moje własne. [z dzienników Cocteau]

***

Nie byłem zachwycony jego wyznaniem, ale w końcu on umierał i to było przejmujące. W moim wieku słyszałem wiele o śmierci, a nawet widziałem dziadka w trumnie. Wyglądał na wypoczętego!

***

Czasami sny stają się żołnierzami. Walczą w twoich bitwach i bronią twojej ziemi, ale musisz się nimi dobrze opiekować. Musisz je karmić i chronić, poświęcać im tyle uwagi, na ile zasługują. Zapomnisz albo zignorujesz sen takiego kalibru i żołnierz umiera.

***

Wiesz, jaka jest różnica między tragedią, a komedią? Tragedia wciąż nam przypomina o tym, jak życie jest ograniczone. Komedia mówi, że nie ma żadnych granic.

***

Na początku miłości trzeba chodzić bardzo ostrożnie, dopiero później można się puścić pędem przez pola prosto w objęcia ukochanego, kiedy ma się pewność, że nas nie wyśmieje, jeśli się potkniemy.

***

Może potrzebujemy pięciu zmysłów, ponieważ każde wrażenie z osobna jest zbyt silne i skoncentrowane. Gdybyśmy na przykład tylko i wyłącznie słyszeli, doprowadziłoby to nas do obłędu. Życie żyłoby tylko dźwiękami. Stąd bierze się zawrót głowy – nagle życie toczy się tylko za pośrednictwem oczu i jest tego zbyt wiele.

***

Może Bóg jest natężeniem.

***

To miała być rodzina królewska? Tak wyglądał mężczyzna, z którym Fanny zdecydowała się dzielić oddech? Hmm.

***

W połowie drogi do następnej przecznicy zobaczyłem sklep. Mały i niczym się niewyróżniający. Nawet nie zwróciłbym na niego uwagi, gdyby w pobliżu było coś bardziej interesującego. Na czarno-białym, pozbawionym ozdób szyldzie widniał napis Morton Palm, Türen & Leitern. Sklep z drzwiami i drabinami? W oknie wystawowym była tylko kupka okrągłych, szarych kamieni. Na szczycie kupki, w zdobionej ramie w stylu Art Deco umieszczono tablicę z ręcznym napisem w trzech językach –niemieckim, angielskim i szwedzkim (przekonałem się o tym później): "Drzwi są różnicą między tym, co w środku, i tym, co na zewnątrz".

***

Przestraszyłem się, ale ostatnio często bywam przerażony. Ojciec nauczył mnie, żebym traktował strach jak jedzenie. Trzeba go zjeść i wysrać. Czasem mam jednak zatwardzenie.

Całując ul

***

Zacząłem pisać jakieś opowiadanie, ale było tak smętne, że nawet moje pióro się porzygało. To fatalne, wierz mi. To nie jest zwykła blokada twórcza, lecz twórcza susza. Moja mózgownica przypomina ostatnimi czasy Etiopię.

***

Naprawdę nie wiem, czy jak tak mówisz, to jesteś suką czy guru.

***

Wytatuowane miasto.

***

Łatwo jest wierzyć w siebie, gdy się kłamie, ponieważ wtedy mówi się o kimś innym.

***

Trochę znam artystów. Każdy z nich najbardziej zakochuje się w tworze własnej wyobraźni. Niestety, większość z nas, zwykłych ludzi, nie ma takiego daru i musi nas zadowolić zakochiwanie się w prawdziwych ludziach.

***

– Przeszukał pan mój dom? Miał pan nakaz rewizji?

– Nie. Za to miałem latarkę.

***

– No i co teraz, Frannie? Chcesz mnie aresztować? Zanim sporządzą akt oskarżenia, będę już martwy.

– Wiem. No i co teraz, Edwardzie? Umrzesz i pójdziesz do piekła.

– Zgadza się. Ale najpierw zjemy kolację.

Kości Księżyca

***
Dzięki Bogu wszystko się zmienia. Czy jest ktoś, kto się nie kurczy, kiedy wspomina własną przeszłość?

***

Wszystko może zniknąć w jednej chwili, a szczególnie szczę­ście i zdrowie, ale im bardziej potrafisz przyjąć to z kamienną twarzą lub im więcej jesteś zdolny dać światu, by pozostało po tobie, gdy już odejdziesz, tym lepiej.

***

Wpatrując się w deszcz, możesz zatracić się równie łatwo jak patrząc w ogień. Oba te żywioły są rozważne, lecz kapryśne i prawie natychmiast całkowicie pochłaniają umysł.

***

Chcemy być kochani za to, kim jesteśmy, ale także za to, kim chcemy być w oczach innych.

***

Życie z pewnością jest cenne, ale w niektórych sytuacjach jeszcze cenniejsza wydaje się śmierć.

***

Wyobraź sobie spacer po nowojorskich chodnikach na bosaka. Co byś złapała? Całe mnóstwo AIDS! Rajskiej Zarazy, mówiąc delikatniej.

***

Musisz kopać ciemność, aż zbroczy ją światło dnia.

***

Nad wodą było zimno, nawet mój cień odczuwał chłód.

***

Będąc posągiem w parku, ma się dwa problemy. Po pierwsze, musisz być martwą. Po drugie, jak już się tam znajdziesz, ptaki srają na ciebie ze wszystkich stron.

***

Największą bronią strachu jest jego zdolność uczynienia nas ślepymi na wszystko inne. Kiedy nas ogarnia przerażenie, zapo­minamy, że są jeszcze inni, że są sprawy, o które należy wal­czyć, nie bacząc na siebie.

***

Śmierć nie czyni cię smutnym – czyni cię pustym. To właśnie jest w niej złe. Wszystkie twoje zaklęcia i nadzieje, i śmieszne nawyki znikają pędem w wielkiej, czarnej dziurze i nagle zdajesz sobie sprawę, że odeszły, bo, równie nieocze­kiwanie, niczego już nie ma w środku.

Czarny koktajl

***

Najbardziej godną pożałowania dziewczyną w całej szkole była Grace Elixhausen. Ta dziewczyna wyglądała, jakby dobry Pan Bóg stworzył ją za pomocą packi na muchy.

Ale karuzela!

***

Życie, które kiedyś było interesujące i bogate jak dobra powieść, zamieniło się w kolejowy rozkład jazdy.

***

Rzadko kiedy słyszy się ludzi mówiących: "Jestem zadowolony z życia". Zupełnie jakby byli zażenowani swoim szczęściem i wstydzili się tego, że Bóg pozwolił im podróżować prostymi drogami.

Kategorie: Książki

Pomóż innym znaleźć ten artykuł:


Polub nas na Facebooku

Dołącz do nas, by otrzymywać powiadomienia o kolejnych wpisach. Nowy fanpage!

Ta strona została znaleziona przez następujące frazy: jonathan carroll cytaty, jonathan carroll cytaty o miłości, wikicytaty jonathan carroll, jonathan carroll quotes, jonathan carroll książki.