Moje życie to moja pasja

Metoda małych kroczków

Jest takie stare chińskie przysłowie, którego autorem jest Konfucjusz: Nawet najdłuższa podróż, choćby miała liczyć sobie tysiąc mil, zaczyna się od jednego kroku.

Co to oznacza w praktyce? Wielu mentorów rozwoju osobistego często o tym wspomina.

Zapewne słyszeliście o technikach „małych kroczków” lub „wyznaczaniu celów pośrednich”. Jest to prawda stara, jak nasz śliczny świat.
Pozwólcie, że przytoczę pewną historyjkę.

Dwóch nauczycieli zen budowało swoje świątynie. Shogon wybrał zachodni brzeg rzeki, a Ryugo wyznaczył pod budowę miejsce na wschodnim brzegu. Przypadek chciał, że obaj rozpoczęli swoje przedsięwzięcia w tym samym czasie.

Shogon wiedział, że kiedy jego świątynia zostanie ukończona, będzie potrzebował wielu mnichów, by ją utrzymać. Z tego też powodu, codziennie wybierał się do pobliskiego miasta i nauczał. Wolał zawczasu znaleźć godnych uczniów, a budowę zostawić w rękach robotników.

Ryugo również wiedział, że z czasem pod jego dachem znajdzie schronienie dosyć liczna grupa mnichów. Uznał jednak, że lepiej będzie skoncentrować się na czekającym go zadaniu wybudowania klasztoru. Dopiero, kiedy budynek będzie gotowy, zacznie szukać uczniów. Powodem tej decyzji były między innymi trudności w pozyskiwaniu surowca pod budowę. Kamieniołom znajdował się bowiem na zachód od rzeki. Żeby więc przywieźć go na plac budowy, należało wpierw przetransportować przez rzekę. Shogon nie miał takich problemów, mógł więc spokojnie budować.

Prace postępowały nierównomiernie. Robotnicy Shogona często robili sobie przerwy w pracy i ociągali się z wykonywaniem obowiązków. Brakowało nadzorcy, który by ich dopilnował. Na wschodnim brzegu natomiast praca szła pełną parą. Ryugo pracował ramię w ramię ze swoimi robotnikami, nie tylko nadzorując ich, ale również wspierając własną siłą i umiejętnościami. Mimo większych trudności z dostawami kamienia, nie mieli opóźnień. Wydawało się nawet, że świątynia Ryugo jest wznoszona nieco szybciej.

Pod koniec lata obie świątynie zostały ukończone. Już na pierwszy rzut oka było widać, że budynek postawiony na wschodnim brzegu prezentował się lepiej. Był wykończony o wiele staranniej.

Wbrew oczekiwaniom, Shogon wcale nie zdobył większej liczby nowych uczniów niż Ryugo. Podczas, gdy wędrował po okolicy szerząc swoją naukę, Ryugo pracował ciężko na budowie. Jednakże o jego pracowitości szybko rozeszły się plotki i wielu ludzi wspierało go darowiznami oraz przychodziło pomagać. Uczniowie również zdawali się wyrastać jak grzyby po deszczu. Sam Ryugo był tym faktem zaskoczony.

Po upływie roku od oficjalnego otwarcia, w obu świątyniach było, w przybliżeniu, tyle samo mnichów. Wszyscy uczniowie pilnie słuchali swych nauczycieli i ciężko pracowali na drodze do oświecenia.

W swojej świątyni, Ryugo wyszkolił dwunastu mistrzów zen. Shogon miał tylko jednego godnego siebie następcę.

[Fumei Gakusei]

Z powyższej opowieści łatwo można wywnioskować podstawową prawdę: nie ilość ma znaczenie, lecz jakość. Chciałbym jednak zwrócić waszą uwagę na kwestię planowania działań krok po kroku. Shogon podejmując się zadania budowy świątyni, nałożył na siebie dodatkowy cel, jakim było zebranie nowych uczniów. Poświęcał zatem czas na realizację dwóch celów. Ryugo skoncentrował swoje wysiłki na jednym, konkretnym celu. Nie pozwalał swojemu umysłowi rozpraszać się innymi sprawami. Dzięki temu zakończył budowę w tym samym czasie, co Shogon. Jednocześnie, dzięki swojemu nieprzejednanemu charakterowi, zdobył sławę w okolicy. Nie musiał szukać uczniów, sami do niego przybyli. Drugi cel Ryugo – pozyskanie uczniów – zrealizował się samodzielnie.

Mistrz zenCzasami wasza ciężka praca na pierwszy rzut oka nie będzie przynosiła wspaniałych efektów. Można by powiedzieć, że obie świątynie powstały w tym samym czasie i wyszkoliły taką samą liczbę uczniów. Różnica polegała na jakości.
Zwracam waszą uwagę na ten drobny fakt. Metoda małych kroczków nie powinna być traktowana jako środek do celu. Pomyślcie o niej bardziej jako o sposobie na bezustanny, harmonijny rozwój. Wszystkie wasze cele zostaną zrealizowane, jeśli będziecie robić po kolei maleńkie kroczki. Róbcie jedną rzecz na raz i nie myślcie o tym, że wasz sąsiad osiągnął więcej. To nie ma znaczenia. Liczy się tylko to, czy trzymacie się swoich planów.

PS. Piramida Cheopsa w Egipcie była budowana przez kilkadziesiąt lat. Zapewne w początkowej fazie wydawało się, że roboty w ogóle nie posuwają się naprzód. Twój dom powstał w sześć miesięcy. Zapewne byłeś zadziwiony szybkością, z jaką robotnicy go postawili. A teraz odpowiedz na jedno pytanie: która z budowli – twój dom czy piramida – nadal będzie stała za tysiąc lat?

Powrót do spisu treści:
Cała prawda o rozwoju osobistym

Interesujący materiał? Powiadom znajomych:
Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone
Komentarze
  1. Michał Toczyski
  2. Wojciech P. P. Zieliński
  3. Maciej
  4. Wojciech P. P. Zieliński
  5. Lena
  6. Wojciech P. P. Zieliński
  7. Rafał
  8. Rafał

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© 2009-2017 Life Coaching. Wszystkie prawa zastrzeżone. W oparciu o MyThemeShop.